Ostatnio mam pecha na dziki. Wszędzie mi wyłażą , a ja wszędzie w nie włażę . Już nawet zacząłem chodzić po lesie pogwizdując , bo często włażę na nie kiedy mam je już parę metrów przed sobą. A dziś przeszedłem siebie i wlazłem niechcący w gniazdo dzika , w którym leżała locha z młodym. W lesie huczy od silnego wiatru. Wyszedłem z za skarpy, od razu z niej skacząc prosto w gniazdo. Locha zwiała ( a podobno taka waleczna przy młodych) , a ja stanie przedzawałowym zostałem sam na sam z młodziakiem .