Do rozpoczęcia zimy jeszcze 2 dni, tymczasem to już ostatnie dni tygodniowego, jesiennego zlodowacenia , potem zapowiadana odwilż. Zimy można nie lubić, ale podziwiać można.
Myślę, że to był ostatni gwizdek na zimowe zdjęcia tego sezonu. Dziś z wizytą w Mikoszewie nad morzem. dużo loodu. Pozmrażane ze sobą kry wyplute przez Wisłę do morza .
Lodowa wata powstaje w wyniku witryfikacji cieczy,w mocno zawilgoconych kawałkach drewna .Podczas gwałtownych spadków temperatury z pęknięć wydobywają się szkliste twory , które znikają już w pierwszych, porannych promieniach słońca.
Leniwy kanał Cieplicówka, stanowiący odnogę rzeki Nogat w kierunku Zalewu Wiślanego, od marca już tętni życiem. Z pośród bogatej awifauny , jako pierwsze na lęgowiskach pojawią się hałaśliwe mewy śmieszki, potem w maju dołączą do nich mewy małe na jedno z nielicznych siedlisk w Polsce, oraz rybitwy czarne. Tymczasem cisza...
To drugie wcielenie malowniczej wiejskiej drogi na Żuławach , której urok w wiosennej odsłonie prezentowałem tutajjakiś czas temu. Pozostało mi jeszcze zawitać tam latem i jesienią :)
Dziś włóczyłem się bo zamarzniętych bagnistych olsach i o zgrozo wszędzie ponad lód wystają z 20 centymetrowe "wiosenne" liście kosaćca żółtego. No i w ogóle , w miejscach gdzie lód był przezroczysty widać było, że życie sie już budziło do życia. Ciekaw jestem jak na to wszystko wpłynie ta hibernacja.
Pierwszy padał parę dni temu. Dwa dni temu spadł taki, który poleżał. Potem w nocy dosypało i wczoraj miałem okazję w lesie brnąć przez całkiem spore zaspy, przedzierając się przez leżące pod ciężarem śniegu gałęzie drzew.
Po pięknym weekendzie , podczas którego to zniknął w mieście cały śnieg, a w lasach pozostało naprawdę niewiele, dziś wróciła zima. Szczerze mówiąc to nie pamiętam żebym kiedykolwiek widział mocniejsze opady śniegu. Półgodzinne oberwanie śnieżnej chmury wystarczyło, aby zasypać grubą warstwą wszystko to, co już "odgrzebała" wiosna .