Od kilku dni zalatywał na drzewo koło mojego domu, a od dwóch już ja się na niego czaiłem . Podlatywał na drzewo na zaledwie 10 sekund, nieraz zeskakiwał na daszek, żeby najeść się trochę śniegu i odlatywał, żeby za kilkadziesiąt minut wrócić w to samo miejsce. Dotychczas widywałem go tylko z daleka, choć nawet nie byłem pewien czy to nie przypadkiem dzięcioł zielony, bo zazwyczaj przelatywał gdzieś szybko nad polami.